Punkty w siatkówce nie zawsze zdobywało się w ten sam sposób, co obecnie. Kiedyś można było dopisać sobie dodatkowe “oczko” jedynie wtedy, gdy udało się przechytrzyć przeciwnika przy własnej zagrywce. Mecze często się przeciągały, przypominając maratony pod siatką. W końcu przyszedł jednak czas na zmiany, na których zyskała cała siatkówka. Przepisy po raz pierwszy zastosowane przed dwudziestoma laty sprawiły, że gra stała się zdecydowanie bardziej atrakcyjna dla kibiców i telewizji.

Długie sety, wielogodzinne mecze

Zasady gry w siatkówkę przed 1998 rokiem różniły się od tych obowiązujących obecnie w kilku znaczących punktach. By dostrzec najważniejsze zmiany, wystarczy rzut oka na dawne wyniki. W latach 70. czy 80. do wygranej w secie wystarczało 15 punktów, czyli dorobek, który dziś zapewnia jedynie zwycięstwo w tie-breaku. Mimo to spotkania wcale nie były krótsze niż obecnie – drużyna zdobywała bowiem punkty jedynie przy własnym serwisie.

To sprawiało, że po wielu akcjach nie przyznawano punktu, a skuteczny atak czy blok skutkował jedynie zmianą zespołu wprowadzającego piłkę do gry. Z tego powodu nawet wysoka przewaga nie przesądzała jeszcze o losach seta, które potrafiły ciągnąć się przez kilkadziesiąt minut. Obowiązywał bowiem także obecny przepis, wedle którego do zwycięstwa w secie potrzeba dwóch punktów przewagi nad rywalem. Nic więc dziwnego, że trzygodzinne mecze nie należały do rzadkości.

Zmiany na koniec wieku

Międzynarodowa Federacja Piłki Siatkowej w końcu dojrzała jednak do zmian i przeprowadziła pod siatką prawdziwą rewolucję. Po mistrzostwach świata w Japonii w 1998 roku stwierdzono, że punkty w siatkówce będą przyznawane po każdej akcji, również przy serwisie rywala. To właśnie ten przepis najbardziej zdynamizował dyscyplinę.

Drugą przełomową zmianą było wprowadzenie na boisko nowej pozycji. Do tamtej pory o libero w siatkówce nikt nie słyszał. Tymczasem trenerzy zyskali możliwość wprowadzenia zawodnika wyspecjalizowanego w przyjmowaniu zagrywki i grze w obronie, który zmienia w drugiej linii środkowego bloku. Dzięki obecności zwinnych libero gra stała się bardziej płynna, zwiększyła się także specjalizacja siatkarzy występujących na różnych pozycjach. Pierwszymi dużymi zawodami rozegranymi według nowych zasad były mistrzostwa Europy w Austrii w 1999 roku. Wygrali je Włosi, reprezentacja Polski nie zakwalifikowała się na imprezę.

Siatkówka – zasady bardziej atrakcyjne dla telewizji

FIVB wprowadziła również szereg mniejszych zmian, które zrobiły z siatkówki dyscyplinę szybszą, a także – co może jeszcze ważniejsze – bardziej medialną. Dynamiczne akcje stały się ciekawsze dla telewizji i jej odbiorców. W grze nie było już przestojów – choćby dlatego, że pozwolono na kontynuowanie gry po serwisie, przy którym piłka dotyka taśmy.

Sety rozgrywane do 25 punktów łatwiej też zaplanować w telewizyjnej ramówce. Dziś, w przeciwieństwie do dawnej siatkówki, da się bowiem z grubsza przewidzieć, jak długo potrwa jeden set. Przychylne telewizji było również wprowadzenie dwóch przerw technicznych w czasie seta. Wiele stacji wykorzystywało je jako dodatkowy czas na emisję reklam.

Początkowo siatkarze patrzyli na rewolucję z nieufnością. Najtrudniej mieli z pewnością ci, którzy przez lata grali według starych przepisów i musieli przestawić się na nowe zasady. Dziś, 20 lat od pierwszego dużego turnieju po zmianach, nikt nie ma jednak wątpliwości, że FIVB podjęła słuszną decyzję. Najlepiej widać to po frekwencji w polskich halach.