Wymiary boiska do siatkówki na każdym kontynencie są takie same, ale to, co dzieje się na azjatyckich parkietach, nie zawsze przypomina obrazki znane z Europy. Siatkówka w Japonii czy Iranie ma się jednak bardzo dobrze. Zwłaszcza w klubach z tego pierwszego kraju występują nawet najlepsi siatkarze – polski akcent w Japonii to Michał Kubiak. Co jeszcze warto wiedzieć o azjatyckiej siatkówce?

Historia azjatyckiej siatkówki

Siatkówka trafiła do Azji już na początku XX wieku. Zarówno męskie, jak i żeńskie drużyny z Bliskiego i Dalekiego Wschodu w pierwszych latach nie potrafiły dotrzymać kroku europejskim potentatom. Na pierwszych mistrzostwach świata siatkarzy, w 1949 roku, nie wystąpił żaden azjatycki zespół. Debiut nastąpił trzy lata później, gdy na turniej w Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich przyjechały kadry Indii i Libanu. Obie przegrały jednak wszystkie swoje mecze, nie wygrywając nawet seta. Podobnie było z kobiecą reprezentacją Indii.

Pierwszy medal dla azjatyckiego zespołu to srebro Japonek z 1960 roku. 10 lat później na trzecim stopniu podium po raz pierwszy stanęła męska kadra z tego kraju. Siatkarze z Azji nigdy nie zdobyli tytułu mistrzów świata – Japończycy w 1972 roku sięgnęli natomiast po złoto olimpijskie. Zdecydowanie większe sukcesy mają azjatyckie siatkarki: trzy złota MŚ w dorobku Kraju Kwitnącej Wiśni i dwa dla Chinek. Obie te ekipy zdobyły również łącznie pięć tytułów mistrzyń olimpijskich.

Siatkówka w Japonii – gwiazdy i wielkie turnieje

Japonia ma więc za sobą długie siatkarskie tradycje, które są pielęgnowane do dzisiaj. Ten wyspiarski kraj regularnie gości Puchar Świata oraz inne prestiżowe siatkarskie rozgrywki. Ostatnio, w 2018 roku, był gospodarzem mistrzostw świata kobiet. Japońscy kibice zwykle szczelnie wypełniają hale, w charakterystyczny sposób dopingując zawodników i zawodniczki – ale głównie na meczach swojej reprezentacji. Spotkania z udziałem innych drużyn, nawet najbardziej utytułowanych, cieszą się zdecydowanie mniejszym zainteresowaniem.

SIatkówka w Japonii może się jednak pochwalić całkiem mocną ligą. Jej poziom podwyższają regularnie sprowadzane gwiazdy z obcym paszportem, które Japończycy kuszą wysokimi pensjami. Sezon 2019/2020 w tamtejszej lidze rozpoczęli między innymi Michał Kubiak, Rosjanin Dmitrij Muserski i Francuz Antonin Rouzier. Muszą radzić sobie z japońskim stylem gry, który wyróżnia dobra współpraca bloku z obroną – zawodnicy z Dalekiego Wschodu potrafią podbijać nawet ataki z szóstej strefy. W siatkówce japońskiej zwykle stawia się na zwinnych zawodników, czasami nie są równie umięśnieni, co czołowi atakujący z Europy.

Siatkówka w Iranie – nowa potęga

W XXI wieku na nowego, silnego gracza na siatkarskich arenach w Azji wyrósł Iran. Do 2003 roku męska kadra z tego kraju nie zdobyła ani jednego medalu mistrzostw kontynentu, mimo że brała w nich udział dziewięć razy. Wtedy udało się wywalczyć brąz, ale na dobre do czołówki Irańczycy wkroczyli sześć lat później – od tamtej pory w sześciu startach wywalczyli pięć krążków. Do tego dochodzi także piąte miejsce na igrzyskach olimpijskich w 2016 roku w Rio de Janeiro.

Podwaliny pod sukcesy irańskich siatkarzy położyli zagraniczni szkoleniowcy, między innymi z Serbii i Argentyny. Zaczęły ich zatrudniać kluby oraz krajowa federacja. Dzięki temu w Iranie powstała silna liga, zespoły z tego kraju regularnie triumfują w Klubowych Mistrzostwach Azji. Długo najlepsi siatkarze z Iranu występowali niemal wyłącznie w rodzimych rozgrywkach, w ostatnich latach zaczęli jednak trafiać również do zagranicznych klubów. Seyed Mousavi i Milad Ebadipour grają w drużynach z polskiej PlusLigi, Sa’id Maruf w lidze chińskiej.

Na razie do sukcesów mężczyzn nie nawiązują siatkarki z Iranu. W tym kraju kontrowersje wzbudza również obecność kobiet na meczach męskich drużyn. Przez lata nie miały wstępu na trybuny – według oficjalnej wykładni ich uczestnictwo w siatkarskich turniejach “nie było w publicznym interesie”. Publiczność złożona niemal w 100 procentach z mężczyzn to wciąż stały element meczów w Iranie, co tworzy w halach specyficzną, trudną dla przyjezdnych atmosferę.