Miał wznieść grę reprezentacji Polski na jeszcze wyższy poziom. I już w pierwszym sezonie w biało-czerwonych barwach pokazał, że może to zrobić. Reprezentanci Polski w siatkówce szybko zaczęli traktować Wilfredo Leona jak pełnoprawnego członka drużyny, a on odwdzięcza się świetną grą. Droga siatkarza urodzonego na Kubie do polskiej kadry była jednak długa i wyboista.

Rozstanie z Kubą

Reprezentanci Polski w siatkówce pewnie nigdy nie zagraliby z Leonem w jednej drużynie w czasie mistrzostw świata czy Europy, gdyby nie polityka kubańskiej federacji siatkówki. Zawodnicy, którzy opuszczają wyspę położoną u wybrzeży Ameryki Północnej na rzecz gry w jednej z zagranicznych lig, zamykają sobie drogę do kadry. Takie samo rozwiązanie w wieku 19 lat wybrał Leon, który już wówczas był znany jako utalentowany przyjmujący. Siatkówka na Kubie straciła wielką gwiazdę – dwa lata wcześniej Leon został kapitanem drużyny i wywalczył z nią srebrny medal mistrzostw świata w 2010 roku. Mimo młodego wieku nikt nie traktował go już wówczas jak nieopierzonego debiutanta: w końcu w dorosłej kadrze po raz pierwszy wystąpił jako 14-latek.

Droga Leona do polskiej kadry

Po opuszczeniu Kuby Leon skierował się do Polski. Kontuzję, której nabawił się w czasie finałów Ligi Światowej 2012 – zdobył z drużyną brązowy medal – leczył właśnie nad Wisłą. Trenował z młodymi siatkarzami Asseco Resovii Rzeszów i na dobre zakochał się w Polsce. Zresztą nie tylko w niej. W 2011 roku poznał Polkę Małgorzatę Gronkowską, z którą po czterech latach wziął ślub. Leon związał się także z agencją menedżerską Andrzeja Grzyba i rozpoczął starania o polskie obywatelstwo. Udało mu się je otrzymać latem 2015 roku.

To właśnie wtedy na dobre ruszyła biurokratyczna machina, która miała umożliwić siatkarzowi urodzonemu na Kubie występy w reprezentacji Polski. Historia trwała kilka lat, opisywał ją niemal każdy portal siatkarski. A przyjmujący miał propozycje nie tylko znad Wisły. Występował w lidze rosyjskiej i działacze ze wschodu Europy chcieli przekonać go, by wzmocnił tamtejszą reprezentację.

Leon nie zamierzał jednak zmieniać decyzji o grze dla Polski. Tyle że zgodę na takie rozwiązanie musiała wydać kubańska federacja, regularnie osłabiana przez wyjazdy czołowych zawodników. Odpowiedni dokument udało się uzyskać dopiero w lipcu 2017 roku. Wtedy rozpoczął się dwuletni okres karencji, który obowiązuje siatkarzy zmieniających barwy narodowe. Latem 2019 roku można było jednak odtrąbić sukces – Leon zadebiutował w polskiej kadrze.

Nowy przyjmujący – siatkówka polska po wzmocnieniach

Jak reprezentanci Polski w siatkówce zareagowali na dołączenie Leona do kadry? W mediach pojawiały się pojedyncze głosy, które krytykowały powołanie czarnoskórego przyjmującego. Dziennikarze zastanawiali się, czy nowy siatkarz jest potrzebny drużynie mistrzów świata. Takich wątpliwości nie miał jednak Vital Heynen, trener polskiej kadry. Już w 2018 roku zaprosił Leona na treningi swojej drużyny, a rok później bez wahania otworzył przed nim drzwi do podstawowej szóstki reprezentacji Polski.

Koledzy z drużyny od początku chwalili Leona, a ten odpłacił się dobrą grą. Najpierw pomógł “biało-czerwonym” wywalczyć kwalifikację na igrzyska olimpijskie, potem błyszczał w czasie mistrzostw Europy. Polska z nowym zawodnikiem w składzie wywalczyła w nich brązowy medal, a Leon wraz z Uroszem Kovaceviciem został wybrany najlepszym przyjmującym imprezy.

PlusLiga – Wilfredo Leon zagra w Polsce?

Pierwszy sezon występów Leona w polskiej kadrze dał nadzieję, że z nim “biało-czerwoni” będą odnosić kolejne sukcesy. Przyjmujący z Kuby ma ich na koncie mnóstwo – cztery triumfy w Lidze Mistrzów, klubowe mistrzostwo świata czy nagrody dla najlepszego zawodnika LM. Nic dziwnego, że jest uważany za jednego z najlepszych siatkarzy świata i doceniany przez każdy portal siatkarski. W Polsce także zbiera laury – zajął siódme miejsce w Plebiscycie “Przeglądu Sportowego” na najlepszych sportowców kraju w 2019 roku.

Sezon 2019/2020 Leon rozpoczął we włoskim zespole Sir Safety Perugia, gdzie, podobnie jak w polskiej kadrze, współpracuje z Heynenem. Przyjmujący przedłużył kontrakt we Włoszech o kolejne dwa lata, ale wiadomo, że ma oferty również z polskich klubów. Andrzej Grzyb, menedżer Leona, stwierdził w rozmowie z “Super Expressem”, że jest szansa, iż jego zawodnik w najbliższych sezonach trafi do PlusLigi.