Siatkówka to dyscyplina sportu, która nadal dynamicznie się rozwija. Zawodnicy skaczą coraz wyżej, serwują coraz mocniej i są coraz bardziej wyspecjalizowani w grze na konkretnej pozycji. To różni ich od siatkarzy sprzed lat. Kilka dekad temu zawodnicy musieli być bardziej wszechstronnie przygotowani do gry, na boisku nie było na przykład pomagającego w obronie i przyjęciu libero. W siatkówce zdarzały się więc sytuacje takie jak przypadek Wiesława Gawłowskiego, który w klubie pełnił funkcję atakującego, a w złotej reprezentacji Polski na igrzyskach olimpijskich w Montrealu w 1976 r. grał jako rozgrywający. Dziś znani siatkarze niezwykle rzadko wędrują po różnych pozycjach na parkiecie. Wciąż jednak zdarzają się sytuacje, gdy dla dobra drużyny są ustawiani w nowym miejscu. Bywa zresztą, że zostają tam już do końca kariery.

Między atakiem a przyjęciem, czyli wędrówki największych siatkarskich armat

Specjalizacja w siatkówce postępowała wraz ze zmianami systemu gry i… ubywaniem rozgrywających na parkiecie. Przed II wojną światową niektórym zawodnikom zdarzało się regularnie zmieniać stroje piłkarskie na siatkarskie, a na boisku dominował styl 3-3. Aż trzy miejsca na boisku zajmowali w nim właśnie zawodnicy odpowiedzialni za wystawianie piłki. Z czasem upowszechnił się system 4-2, aż pod koniec lat 60. pojawiły się pierwsze drużyny grające z zaledwie jednym rozgrywającym na parkiecie. Dziś w ten sposób funkcjonują wszystkie zespoły. Skoro więc pozostali siatkarze nie muszą zajmować się rozgrywaniem, mogą skupiać się na doskonaleniu innych umiejętności.

Rozgrywający pozostaje mózgiem każdego zespołu, ale na siatkarskim rynku w cenie są również zawodnicy zdobywający najwięcej punktów, którzy grają w ataku i na przyjęciu. Czym różni się przyjmujący od atakującego? Ten pierwszy oprócz atakowania musi zajmować się także przyjęciem zagrywki, chociaż czasami najbardziej ofensywni przyjmujący są pod tym względem mocno “kryci” na boisku przez kolegów. Atakujący skupia się głównie na mocnych zbiciach z prawego skrzydła, często musi radzić sobie z podwójnym blokiem. Nie zmienia to jednak faktu, że roszady pozycji na boisku najczęściej zdarzają się właśnie między przyjęciem a atakiem.

Przyjmujący czy atakujący? Siatkówka w biało-czerwonych barwach pełna zmian

Wędrówki z pozycji atakującego na przyjęcie i z powrotem naznaczyły w XXI wieku reprezentacyjną karierę kilku polskich siatkarzy. Przez lata taki los był pisany Piotrowi Gruszce. W dorosłej kadrze zadebiutował w wieku 18 lat i rozegrał aż 450 meczów – to rekord, którego do dziś nikt nie pobił. Gruszka zaczynał jako atakujący, ale z czasem został przekwalifikowany na przyjęcie. To właśnie grając na tej pozycji przyczynił się do zdobycia przez Polaków srebrnego medalu mistrzostw świata w Japonii w 2006 r. – ta impreza zapoczątkowała nową, złotą erę polskiej siatkówki. Już trzy lata później mniej uważni kibice mogli jednak poważnie się zastanawiać, na jakich pozycjach grają polscy siatkarze – w czasie mistrzostw Europy w Turcji Gruszka występował już bowiem jako atakujący. Co więcej, poprowadził Polskę do złotego medalu i został wybrany najlepszym zawodnikiem imprezy!

Podobną drogę w kadrze przebył Zbigniew Bartman. Zadebiutował w niej w 2008 r. jako przyjmujący, na tej pozycji pomagał drużynie na ME w 2009 r. Ale już dwa lata później, gdy trenerem reprezentacji został Andrea Anastasi, został przesunięty na atak. Z sukcesami – atakujący reprezentacji Polski w siatkówce został wybrany najlepszym graczem na tej pozycji w Lidze Światowej 2012. Wkrótce Bartman wypadł jednak z kręgu zainteresowania selekcjonerów. Jako atakujący zaczął natomiast grać również w klubie, choć między przyjęciem a atakiem wędruje niemal przez całą karierę – np. jesienią 2020 r. w barwach Stali Nysa znów musiał zajmować się przyjęciem zagrywki.

W reprezentacji Polski nie zawsze było też jasne, na jakiej pozycji gra Bartosz Kurek. W początkach kariery występował przede wszystkim jako przyjmujący i od 2007 r. w kadrze ustawiany był właśnie na tej pozycji. Zaczynał jako obiecujący siatkarz, szybko wywalczył z drużyną złoto wspomnianych ME w 2009 r. Nie zawsze jednak spełniał pokładane w nim nadzieje, selekcjonerzy zaczęli więc próbować go w ataku.

Niemal każdy nowy trener reprezentacji miał na niego własny pomysł. Przykłady? Na igrzyska olimpijskie w 2016 r. Stephane Antiga zabrał go jako jednego z atakujących, ale już rok później, u Ferdinando De Giorgiego, Kurek znów grał na przyjęciu. Włocha zastąpił jednak Vital Heynen i siatkarz znów stał się atakującym. To wszystkim wyszło na dobre – zawodnik urodzony w Wałbrzychu pomógł Polsce zdobyć mistrzostwo świata w 2018 r., a potem zgarnął nagrodę dla najlepszego gracza turnieju oraz najlepszego siatkarza Europy.

Droga do libero – rozwiązanie niekoniecznie dla najstarszych

Kim jest libero w piłce siatkowej? To człowiek, którego najłatwiej rozpoznać na boisku. I to nie tylko dlatego, że stroje sportowe, które zakłada, różnią się kolorem od tych na barkach pozostałych zawodników drużny. Poza tym bowiem libero przewraca się, rzuca na parkiet i leży na nim najczęściej ze wszystkich siatkarzy. Jednocześnie jest to pozycja z najkrótszą historią na siatkarskim boisku. Pojawiła się dopiero w wyniku zmiany zasad w 1998 r., która miała m.in. zdynamizować grę. Jednocześnie otworzyła furtkę do kariery niższym zawodnikom, którzy do tej pory mogli rozpaczliwie zastanawiać się, jak zostać siatkarzem ze wzrostem poniżej 190 centymetrów. Skoro libero nie może atakować, zasięg ramion przestał być najważniejszy – libero skupia się niemal wyłącznie na przyjęciu i obronie, dlatego nakolanniki siatkarskie to dla niego codzienność. 

Skoro pojawiła się nowa pozycja, to i część zawodników pod koniec lat 90. postanowiła się przekwalifikować. Nie było przecież graczy specjalnie szkolonych do gry na libero. Z okazji skorzystał 20-letni wówczas Krzysztof Ignaczak. Mierzący 188 centymetrów zawodnik występował jako przyjmujący, ale nie imponował zasięgiem w ataku. Ochoczo zaczął więc grać jako libero i został jednym z najwybitniejszych reprezentantów Polski na tej pozycji. Rozegrał 322 spotkania w kadrze, zdobywając z nią złote medale mistrzostw świata i Europy. Co ciekawe, to właśnie w reprezentacji zaliczył jeszcze jeden epizod jako przyjmujący. Gdy w 2005 r. kadrę Raula Lozano na mecze w Lidze Światowej przetrzebiły kontuzje, to właśnie Ignaczak łatał dziury w składzie na przyjęciu.

znani siatkarze
Libero nie bierze udziału w walce o piłkę na siatce.

Decyzje na początku i pod koniec kariery

Jako przyjmujący siatkarskiej Polsce dał się też poznać Robert Milczarek. To siatkarz o wzroście podobnym do Ignaczaka, na zmianę pozycji zdecydował się jednak w nieco starszym wieku. Przyczyniła się do tego poważna kontuzja barku, ale i głębsze przemyślenia. – Jako przyjmujący świata nie zwojuję, a jako libero mam szansę się wybić – stwierdził w jednym z wywiadów i na dobre skupił się na przyjęciach i grze w obronie. Takiej kariery jak Ignaczak nie zrobił, ale udało mu się zadebiutować w reprezentacji i zdobyć aż pięć mistrzostw Polski. A pod koniec kariery w PGE Skrze Bełchatów zdarza się mu jeszcze czasami wejść na boisko na pozycję przyjmującego, choć atakować raczej nie próbuje.

Stosunkowo często na grę na pozycji libero decydują się też siatkarze doświadczeni, wciąż dysponujący świetnym przyjęciem, ale gorzej wytrzymujący obciążenia związane z częstymi wyskokami do ataku. Libero po latach gry na przyjęciu został na przykład Michał Ruciak. Mierzący 190 centymetrów zawodnik zrobił sporą karierę w roli przyjmującego, rozgrywając 166 meczów w kadrze i zdobywając dwa medale ME. W 2018 r. zdecydował się jednak przestawić na libero i w tej roli również utrzymuje ligowy poziom. Co ciekawe, wcześniej epizod na tej pozycji zaliczył w reprezentacyjnej koszulce, gdy w 2004 r. zastępował w tej roli… Ignaczaka.

Awaryjne zmiany pozycji – na chwilę lub na stałe

Przykład Ruciaka pokazuje, że mimo zmian, jakie dotykają siatkówkę, wszechstronni zawodnicy pozostają w cenie. Roszady wynikające z potrzeby chwili od czasu do czasu się w tej dyscyplinie sportu zdarzają. W reprezentacji Polski było tak chociażby z Michałem Bąkiewiczem. Nominalny przyjmujący musiał się sprawdzić w roli libero w niezwykłych okolicznościach, bo w czasie finału mistrzostw świata! W meczu z Brazylią w 2006 r. kontuzji doznał bowiem Piotr Gacek i trener Lozano przebrał w koszulkę libero właśnie mierzącego 197 cm wzrostu Bąkiewicza. Polska przegrała 0:3, ale to nie przyjmujący z nowymi zadaniami był główną przyczyną porażki. Kilka lat później Bąkiewicza w roli libero sprawdzał także kolejny selekcjoner Daniel Castellani, ale ostatecznie niemal całą karierę siatkarz spędził na pozycji przyjmującego.

Kibice, którzy z uwagą śledzą, gdzie grają polscy siatkarze, mogli również zauważyć zmianę pozycji Michała Superlaka. Jeszcze w wieku 25 lat występował jako środkowy bloku, gdzie przydawało się jego 206 cm wzrostu. Będąc zawodnikiem Effectora Kielce został jednak przestawiony na atak z powodu kontuzji drugiego atakującego drużyny. Po kilku tygodniach przygotowań świetnie wypadł w meczu Pucharu Polski i niedługo zupełnie się przekwalifikował – w ataku występuje do dziś, nieźle radząc sobie w PlusLidze.

Zmiana na wagę olimpijskiego złota

Drogę odwrotną do Superlaka przebył Dmitrij Muserski. Dziś mierzący 218 cm wzrostu jest znany jako jeden z najlepszych środkowych na świecie, ale karierę zaczynał jako atakujący. Na środek bloku na dobre został przesunięty w wieku 21 lat, gdy zaczął regularnie grać w reprezentacji Rosji.

Później zaliczył jednak jeszcze jeden mecz w roli atakującego, za to niezwykle spektakularny – finał igrzysk olimpijskich w Londynie w 2012 r. Drużyna Muserskiego przegrywała z Brazylią 0:2 i trener Władimir Alekno zdecydował się na niekonwencjonalne zagranie. Słabo radzący sobie w roli atakującego Maksim Michajłow został przestawiony na przyjęcie, a Muserski zajął jego miejsce w ataku. Ta decyzja przyniosła Rosjanom złoto, o którym w dużej mierze w tie-breaku przesądził właśnie Muserski. Później Alekno takiego manewru już nie powtarzał. Zagadywany na ten temat przez dziennikarzy stwierdził, że regularna gra w ataku mogłaby źle odbić się na zdrowiu nominalnego środkowego i spowodować problemy z mięśniami grzbietu.

Zmiany pozycji w trakcie kariery zaliczył również Iwan Zajcew. Dowiedz się o nim więcej z kolejnego artykułu: https://dosiatkowki.pl/najwieksze-siatkarskie-gwiazdy-iwan-zajcew-wloch-z-rosyjska-dusza/

Autor:
Damian
Absolwent Wydziału Zarządzania i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Pasjonuje się sportem, historią i górami. Na co dzień zajmuje się mediami społecznościowymi i marketingiem.